Nadchodzą zmiany. Adopcja



Wczoraj zadzwonił kolejny telefon. Za kilka dni mamy się wstawić do sądu rodzinnego. Bardzo prawdopodobne, że w tym dniu M. wróci już z nami do domu. Dom. Co to oznacza? Czy to małe wynajmowane mieszkanie, które za dwa tygodnie zmienimy na większe? Może to większe zasługuje na miano Dom. A może to nie budynek, tylko relacja, która się tworzy albo miejsce, gdzie
czujemy się bezpieczni i kochani. Bardzo chcę stworzyć takie miejsce dla Małego. Mam w sobie pełno obaw, pytań, wyobrażeń. Przepełniają mnie rozmaite emocje. Radość, obawa, wzruszenie, ciekawość, ekscytacja, lęk. Czy właśnie robię sobie tutaj autoterapię? Chyba tak. Potrzebuje tego. Potrzebuje się "wygadać".

Czego najbardziej się boję? Może tego, że przekaże Małemu moje lęki. Mam w głowie wizje, jaką mamą chcę być, czego chce unikać, a jednocześnie wiem, że i tak będzie INACZEJ. W głowie mam słowo autentyczność. Pozwolić sobie na prawdę. Jak jestem smutna, to nie chcę udawać, że tak nie jest. Wiem, że dzieci baaaardzo wyczuwają, gdy ktoś nie jest prawdziwy. Jednocześnie chłoną jak gąbka emocje dorosłych.

Dziś jest tyle poradników, podcastów, mądrych książek, które radzą jak żyć, jak być najlepszą mamą, jak wychowywać dzieci. Sama z tego korzystam, w dużych ilościach. Tylko jak się w tym nie zatracić i nie zagubić swojego instynktu. Jestem osobą, która dużo czuje. Totalnie bez logiki, po prostu czuję, że mam coś zrobić. Ja to nazywam Intuicją. Lubię to, bo już wiele razy przekonałam się, że mogę sobie zaufać. Jednocześnie wciąż szukam odpowiedzi na zewnątrz. Może to jest ok. Może tak wygląda życie. Szukać, sprawdzać, sparzyć się, zranić, popłakać, pośmiać się, przytulić, kochać. Na koniec wiersz, który mnie ostatnio poruszył.....

Jesteś
Jestem
A potem już tylko szczęście
Którego unieść nie sposób
I dziękczynienie
Za zwyczajność
Nadzwyczajność losu.

 


Komentarze

Popularne posty