O co chodzi z tą wdzięcznością?

Niedawno w książce pt."Zacznij myśleć jak mnich" Jay'a Shetty, przeczytałam zdanie:

"Wdzięczność i służba innym to prawdziwe szczęście w życiu"

Jestem osobą, która jak prawdopodobnie większość ludzi na świecie, szuka szczęścia w życiu. Ale takiego prawdziwego. Nie chwilowego zadowolenia. Myślę, że jest wiele dróg do osiągnięcia prawdziwego szczęścia. Ja postanowiłam odnaleźć swoją. Dlatego też, powstało to miejsce. 

Muszę się przyznać, przede wszystkim przed samą sobą, że mało w życiu dziękuje. Mam raczej tendencje do narzekania (co może potwierdzić mój drogi mąż) oraz do znajdowania braków. Nie mam tego, nie mam tamtego, tu mnie coś boli, tam mnie swędzi i tak bez końca. Wiecie o co mi chodzi. A czemu nie zmienić nastawienia. Mam wspaniałego męża, jestem sprawna, mam dwie zdrowe nogi, dzięki którym mogę chodzić po górach, spotykam mnóstwo pięknych ludzi. Myślę, że mogę tak wymieniać bez końca. Jeśli tylko chce. Mam mnóstwo powodów do wdzięczności. Każdego dnia. 


Nie chodzi o to żeby się oszukiwać. Absolutnie. Jednak taka zmiana perspektywy, może uczynić moje zwyczajne życie, po prostu cudem. Bo jak się tak głebiej zastanowić, wszystko co mam, jest darem. Ale tak naprawdę. Przede wszystkim to, że żyje, że moja mama, 27 lat temu zechciała mnie urodzić, to jest wielki cud. To, że każdego ranka otwieram oczy i oddycham, to jest wielki cud. To, że mogę dzielić moje życie ze wspaniałym mężczyzną, to jest cud (zdecydowanie cud, że ktoś znosi moje dziwactwa!). Bardzo lubię odkrywać te cuda, tak jak pisze autor powyżej, to daje prawdziwe szczęście. Sama świadomość i myśl "dziękuje" sprawia, że czuję gdzieś tam w głębi ciepło, a czasem wręcz wzruszenie. Zdarza mi się stanąć w miejscu i podziękować za słońce, które ogrzewa moją twarz. Może brzmi to infantylnie, ale nie jest. W takim momencie czuje, że żyje, że doświadczam tu i teraz. 

Jeszcze niedawno drażniła mnie moja wrażliwość, a czasem nawet nadwrażliwość, ale teraz jestem za to wdzięczna. Ta cecha otwiera przede mną drogę, drogę do samej siebie. Ciągle się uczę jak być wdzięcznym człowiekiem, żeby to jedno życie jakie otrzymałam, było po prostu dobre i piękne. Do tego każdy jest powołany, do pięknego życia. 

Mam jeszcze jedno przemyślenie na temat wdzięczności. Łatwiej dziękować za to, co dla nas dobre, przyjemne i pożyteczne. Za to, co sprawia nam radość, wtedy wdzięczność przychodzi naturalnie. Jednak co, jeśli w naszym życiu przychodzi trudna sytuacja, niekiedy bardzo bolesna, niezrozumiała. Wtedy sama akceptacja jest wyczynem, a co dopiero wdzięczność. Myślę, że to trudne zagadnienie. Sama niedawno doświadczyłam wielkiego bólu. W tamtym momencie nie wyobrażałam sobie, że mogę być wdzięczna za tą sytuacje. Teraz, po kilku miesiącach inaczej na to patrzę. Wierzę głęboko w to, że życie prowadzi nas dokładnie takim torem, jaki jest dla nas w danym momencie najlepszy. Nawet te najtrudniejsze momenty, kształtują nas i prowadzą do miejsca, w jakim jesteśmy. 

Akceptacja i wdzięczność może być bardzo uwalniająca. 

Dziękuje, za szansę wejścia na drogę wdzięczności.





Komentarze

Popularne posty