Podróż życia. Czy warto było rzucić wszystko? Refleksje po powrocie
1. Podróże nie dają szczęścia, jeśli nie odkryjemy go najpierw w sobie
Rzucając wszystko, miałam takie przekonanie, że podróżowanie to szczyt moich marzeń. Podróżując, na pewno odnajdę upragniony spokój i ukojenie. Niestety, przekonałam się bardzo namacalnie, że to kłamstwo. Tak naprawdę, podróż może być ucieczką od nas samych. Będąc w naprawdę pięknych miejscach, odczuwałam czasem wielki smutek, pustkę. Brzmi to paradoksalnie. Teraz wiem, że to szczęście, za którym gonimy, nie bierze się z zewnątrz. Jest głęboko w nas. W boskim źródle. Podróżowanie może być świetnym dopełnieniem, może dawać mnóstwo radości, ale nie jest źródłem prawdziwego szczęścia. Szczególnie, jeśli wyruszamy w podróż z wielką pustką w środku, jak było w moim przypadku.
2. Ludzie są dobrzy
Podczas podróży poznajemy mnóstwo ludzi. Czasem są to chwilowe spotkania w kawiarni, czasem dłuższe rozmowy podczas łapania stopa. Zdarza się, że niektóre osoby stają się dla nas jak rodzina i nawet po wielu miesiącach utrzymujemy kontakt. Doświadczyliśmy wiele dobra od przypadkowych osób. Nigdy nie było sytuacji, w której czulibyśmy niebezpieczeństwo ze strony drugiego człowieka. Dlatego ośmielam się stwierdzić, że ludzie są dobrzy. Przynajmniej takie jest nasze doświadczenie, po tych kilku miesiącach. Jestem wdzięczna za każdego spotkanego człowieka.
3. Cudze chwalicie, swego nie znacie
Polska jest naprawdę piękna. Piękna i bardzo rozwinięta. Odwiedzając różne kraje, automatycznie pojawiało się porównywanie z naszą ojczyzną. Już pierwsze zetknięcie z dworcem autobusowym w Atenach uświadomiło mi, że nie możemy narzekać na dworce w Polsce. Następny miesiąc w Grecji tylko mnie w tym utwierdził. Komunikacja autobusowa, kolejowa, górskie szlaki. To niektóre z aspektów, które w Polsce wypadają o wiele korzystniej. Trzeba uczciwie przyznać, że polskie, górskie czy wiejskie krajobrazy mogą spokojnie konkurować z włoską Toskanią. Myślę, że w moim sercu Polska zawsze będzie numerem jeden. Chociaż Włochy też są na podium:)
4. Człowiek ma w sobie niewyczerpane siły
Kiedy wylądowaliśmy w sierpniu w Czarnogórze, dopadł mnie kryzys kryzysów. Szliśmy w górach z ciężkimi plecakami, w samo południe. Życiodajne słońce tym razem grzało ciut za mocno. W naszych głowach było mnóstwo niepewności. Nie mieliśmy pojęcia, gdzie będziemy za kilka dni. A jednak szliśmy. Do przodu, krok po kroku. Po tym dniu zdałam sobie sprawę, że mam w sobie siły, o których istnieniu nie miałam pojęcia. Fizyczne i psychiczne. Jestem z nas bardzo dumna.
5. Zawsze jest rozwiązanie
Ten akapit jest mi teraz niezwykle potrzebny. Bo właśnie dziś wydaje mi się, że utknęliśmy w miejscu bez żadnego sensownego rozwiązania. Jednak mogę sobie udowodnić, że już wcześniej było kilka takich sytuacji. Mogę sięgnąć pamięcią do dnia, gdy zostaliśmy bez dachu nad głową, bez żadnego pomysłu. Nasza dobra passa się skończyła. Workaway pierwszy raz nie wypalił. Wydawało się, że musimy kończyć naszą podróżniczą przygodę. I właśnie wtedy, w tym beznadziejnym momencie, pojawiło się genialne rozwiązanie. Housesitting we Włoszech. Wystarczyło zmienić perspektywę, dać sobie więcej swobody. Pisząc te słowa pojawia się we mnie nadzieja. Nadzieja, że tym razem też przyjdzie dla nas rozwiązanie. Najlepsze jakie może być w tej chwili.
6. Niemożliwe staje się możliwym
Wcześniej często przychodziła mi do głowy myśl: Rzuć wszystko i podróżuj. Było to takie wielkie, dyskretne marzenie. Trochę nieosiągalne. Obserwowałam ludzi, którzy tak zrobili i po cichu im zazdrościłam. Życie pokazało, że moje nieosiągalne marzenie się urzeczywistniło. Wcześniej pisałam, że podróż sama w sobie nie daje szczęścia. Dalej to podtrzymuję. Jednak jestem dumna z nas, że odważyliśmy się na taki krok. Mimo wszystko, wbrew wszystkiemu. Ta podróż wiele mnie nauczyła. Jeśli udało się raz, kto powiedział, że kiedyś tego nie powtórzymy. Dziś wiem, że jest to możliwe.
7. Podróżnicze odkrycie
Dzięki podróży zaczęłam pisać. Jest to jedna z tych rzeczy, dla których było warto. Zaczęłam pisać, ponieważ chciałam zatrzymać te chwile. Do tej pory nie zdawałam sobie sprawy, jak wielką radość daje mi pisanie. Może nie zawsze jest wena i czas. Ale to co zostało napisane już będzie z nami na zawsze. Być może kiedyś nasze dzieci przeczytają tego bloga i pomyślą: "Warto spełniać marzenia".
8. Nie trzeba wiele
Podczas podróży mieszkaliśmy w wielu miejscach. Spaliśmy w 18 łóżkach, nie licząc leżaka na plaży i nocy w autobusie czy na statku. Warunki były różne. Czasem czysto jak w hotelu. Czasem trochę gorzej. Podróże uczą, że naprawdę nie trzeba wiele. Kilka ulubionych ubrań. Dwie pary wygodnych butów. Łazienka z ciepłą wodą to naprawdę dobrodziejstwo. Mieszkając w Jaworznie nie myślałam o tym, jak wiele mam. Cieszę się, że miałam szansę to docenić.
9. Trochę więcej włoskiego luzu
To, co mnie urzekło i co chciałabym zabrać ze sobą w dalsze życie, to włoski luz. Wydaje mi się, że nam Polakom trochę tego brakuje. Naprawdę dużo przyjemniej się żyje, gdy podchodzimy do każdego dnia z uśmiechem, bez większej spiny. Piszę to głównie do samej siebie, ponieważ jestem mistrzem przejmowania się. Jednak teraz już wiem, że nie jest to zdrowe i pożyteczne. A wręcz przeciwnie. "Miej wyrąbane, a będzie Ci dane". Za przeproszeniem. Moja kochana szwagierka przesłała mi piosenkę o tym wdzięcznym tytule. W słowach tej piosenki jest wiele prawdy. Życzę nam wszystkim więcej włoskiego luzu!
10. Uwielbiam mojego towarzysza podróży
Na koniec, muszę napisać o osobie, bez której ta podróż nie byłaby taka sama. Potwierdziło się to, co już wiedziałam. A mianowicie to, że mój mąż jest równocześnie moim najlepszym przyjacielem i kompanem. Nie wyobrażam sobie z nikim innym wyruszyć w tak szaloną podróż. Wiem, że jeszcze mnóstwo wspaniałych wojaży przed nami. Niekoniecznie do dalekich krajów. Wystarczy jak pójdziemy razem po bułki do sklepu. Z Tobą to już będzie super przygoda. Dziękuję.
Mam w sobie ogromną wdzięczność za te siedem miesięcy. Za każdy dzień, nawet ten najtrudniejszy. Czas i tak upłynie. A czemu by przez ten czas nie spełniać swoich marzeń?
Korekta: Aleksandra Wójcik




Komentarze
Prześlij komentarz